147

był zdolny, by się bić, ledwie stał na nogach.
Zdała sobie sprawę z tego, jak dużo upłynęło czasu.
Wyskoczyła z kryjówki, porwała dziecko w ramiona, ktoś rzucił się
jej.
- Właśnie, że tak - upierała się jej przyjaciółka.
Sheili. Jakoś do niej nie dociera, że Sheila po prostu
w słońcu na piasku.
- Dziękuję, Dobry wieczór, doktorze... - Rzut oka na naszywkę. -
drogi. Coś tu jest. Mimo deszczu dostrzegł ślady
Kiedy w rekordowym tempie dotarł do szpitala, jeden z młodych
dzisiaj?
zginął nam nieboszczyk z kostnicy.
zrobisz dokładnie to, co ci każę.
- Tak z innej beczki, Izzy, jeśli pozwolisz. Nie

– Może powinieneś przekazać sprawę policji.

że Sheila nie żyje, prawda?
należał do stanu i nikt go nie zamieszkiwał.
zobaczyła plecy Lathama. Przeszła na burtę od

nie mogę mieć. Kretyn. Miałam męża, dobrze

– Bingo.
potrzebował pomocy partnera, poprosiłby o to.
cały dzień serwowano dania śniadaniowe. Głos Patsy Cline zagłuszał szczęk sztućców i gwar

Mężczyzna spojrzał na nich wszystkich ze zdziwieniem.

– Zwłok. Może chciałabyś zobaczyć Shanę McIntyre w basenie? Albo Lorraine Newell z
ziejącą dziurę po drzwiach.
pogardą.